ALKOHOLOVE WYRZECZENIA

mama i alkohol

Jak dla mnie słowa : mama i alkohol jakoś źle brzmią razem. Większość przyszłych mam (niestety nie wszystkie),wie o tym, by nie pić alkoholu w ciąży. Przykre jest to, że nadal trzeba przekonywać jeszcze te 10% kobiet, które takiej świadomości nie mają. Jednak okres abstynencji alkoholowej trwa znacznie dłużej niż ciążowe 9 miesięcy. Jeśli po urodzeniu dziecka karmisz piersią, to alkohol również jest zabroniony.

Picie alkoholu nie jest dobre ani dla dziecka rosnącego w łonie matki, ani dla dziecka karmionego piersią. Z początku przez łożysko, a później przez mleko jesteśmy połączone z dzieckiem jak papużki nierozłączki. Sprawa jest naprawdę poważna i jestem przekonana, że każda odpowiedzialna matka alkoholu w tym okresie nie tknie. Dla mnie nie istnieje żaden argument, który przekonałby mnie do wypicia choćby lampki wina. Takiej patologii mówię zdecydowane NIE!

Jak to było (i jest) ze mną.

Przyznam szczerze, że z moim mężem niejednokrotnie lubiliśmy wieczorem napić się winka we włoskiej knajpie bądź choćby cyderka w kawiarni, podczas spacerowego przystanku. Na zakupach w koszyku też zawsze lądował jakiś alkohol. W razie czego. Alkohol na mieście? Tak fajnie, błogo. Siadasz, zamawiasz, pijesz, kontemplujesz. Tak było, ale kto tego nie lubi? Zwłaszcza w ciepłe letnie dni, kiedy pogoda jest powiedzmy… sprzyjająca? Alkohol utożsamiany jest z chilloutem, bo często pozwala zdystansować się do problemów dnia codziennego. To też niestety ślepy zaułek, bo przecież od piwa problemy same się nie rozwiążą 😉 W zeszłym roku podczas jednego z tych naszych wiosennych majowych spacerów, intuicja sama kazała mi zamówić wodę zamiast wina. Staraliśmy się o tę ciążę od dłuższego czasu i podskórnie czułam, że pić nie powinnam. I rzeczywiście, tydzień później przypuszczenia się potwierdziły. Odstawienie alko przyszło mi bez większych problemów. Miałam inny cel i priorytet, a do picia równie dobrze zaczął mi smakować świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy, a obecnie podczas karmienia zwykła woda. Przez całą ciążę ani łyczka, ani ciut ciut czegoś wyskokowego – wiadomo. Po porodzie zresztą też nic. I powiem Wam, że czuję się z tym znakomicie. Naprawdę! Mało tego – ten % detoks zupełnie mi nie przeszkadza, nie brakuje mi alkoholu pod żadną postacią. Podobno to efekt macierzyństwa i być może rzeczywiście hormony robią robotę – grunt, że działa. Mam nadzieję, że po skończeniu karmienia nie dopadnie mnie tylko efekt jo-jo 😉 Żarcik.

Czym ryzykujesz ?

Stawka za nadużycia alkoholowe rodzicielki jest wysoka. Alkohol wypity przez matkę będącą w ciąży, może doprowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń płodu, o ile wcześniej nie doprowadzi np. do przedwczesnego porodu bądź nawet poronienia. Ponadto stężenie alkoholu we krwi matki to naprawdę duże obciążenie dla rozwijającego się dziecka, które może sobie z tym po prostu nie poradzić. Organizm wkłada olbrzymi nakład pracy i zachodzą w nim liczne procesy, po co dodatkowo to komplikować? Objawić może się to uszkodzeniem mózgu, niską masą urodzeniową bądź choćby chorobami serca czy nerek. Podczas karmienia piersią sprawa wygląda również poważnie, choć oczywiście konsekwencje nie są już, aż tak szkodliwe. Nie pij jednak gdy karmisz, bo to tak jakbyś od razu nalała kieliszek wina dla siebie i dla dziecka. Szczególnie ważne jest pierwsze pół roku. Przede wszystkim wypity alkohol zmniejsza laktację, zaburza rytm snu dziecka i powoduje, że jest ono bardziej pobudzone, co może niekorzystnie wpływać na jego rozwój.

Wyjątki od reguły.

Niektórzy mówią, że okazjonalnie, przy zachowaniu co najmniej 2 h przerwy od karmienia, w niewielkich ilościach MOŻNA napić się winka czy prosecco, ale przyznam, że takie teorie jakoś do mnie nie przemawiają. Albo mama i dziecko, albo mama i alkohol. Coś trzeba wybrać. Ja wybieram to pierwsze i dobrze mi z tym, bo jak dla mnie to zdecydowanie lepsza i bardziej wdzięczna przyjemność. Choć muszę zdradzić Wam jeden sekret. Po urodzeniu Julii, leżąc na sali pooperacyjnej, czułam się na tyle dobrze, że miałam ogromną ochotę napić się zimnego szampana Moët, którego dostałam rok temu na 30-te urodziny i który cierpliwie na mnie czeka do dziś :-). Wypiję go kiedy będziemy celebrować pierwszy wspólnie spędzony rok z Julcią i kiedy jednocześnie przestanę karmić. Postanowione!

 

Moje przystanki spacerowe obecnie skupiają się głównie na okolicznych lodziarniach, a w kawiarniach kupuję głównie kawę 🙂 i jest fajnie. 

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz