DZIECIĘCY SAVOIR-VIVRE

savoir-vivre

Istnieją pewne zachowania, których rodzice po prostu muszą nauczyć swoje dzieci i wartości, które muszą im przekazać. Taki jest nasz obowiązek, bo z tym wiąże się wychowanie porządnego człowieka. Naszego dziecka. Nie chodzi mi o sztywny i sztuczny bon ton, ale o zwykłe codzienne, kulturalne zasady życia z ludźmi. Takie zasady wyznacza nam powszechnie przyjęty savoir-vivre. Żyjemy w społeczeństwie i podstawowe maniery powinien znać po prostu każdy, a najlepiej zacząć już od najmłodszych lat. Nie bez powodu mówi się : „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Etykieta w wersji basic, dla dzieci. Czyli właściwie co?

HIGIENA

Wydawałoby się to tak oczywiste, że aż dziwne, iż o tym wspominam. A jednak, nic bardziej mylnego! I nie mówię tu o regularnym myciu zębów czy kąpieli. Choć oczywiście, że takie nawyki przekazują dzieciom dorośli. Nie mniej jednak wydaje mi się, że proces samego MYCIA towarzyszy nam od początku i im dziecko starsze tym naturalniej ten proces kontynuuje. Chyba… przynajmniej taką mam nadzieję. Choć nastolatkowie i w tych kwestiach potrafią być wyjątkowo leniwi… Do sedna jednak. Higiena to też takie nawyki jak PODNOSZENIE DESKI W WC, bo przecież żadna z nas nie lubi żółtych plan na desce prawda? Żona naszego syna również tych plam lubić nie będzie. Pytanie kto i kiedy go tego nauczy jak nie my, tu i teraz? Higiena to tez ZMIANA bielizny i dbanie o to, by skarpetki trafiały do kosza na pranie a nie tylko na podłogę… Higiena to także mycie rąk. Zawsze. Ja jestem na tym punkcie zdeklarowaną fanatyczką – po prostu lubię mieć czyste ręce. Myje je tak często jak się da i zawsze mam czyste dłonie. Brudne ręce są dla mnie jakieś takie ciężkie i najzwyczajniej w świecie nie do przyjęcia. Denerwuje mnie również to jak widzę, że ktoś rąk nie myje. Z wielką dumą i satysfakcją stwierdzam, że akurat ten nawyk udało mi się również wypracować u starszej córki . Dzięki temu nie muszę po każdym przyjściu ze spaceru mówić „umyj ręce” i stać nad nią w oczekiwaniu, aż to zrobi. Ona wie, sama idzie i myje. Przed posiłkami, po spacerach, w ciągu dnia. Po prostu. Taki tam mały sukces. O myciu zębów napiszę tylko tak dla odhaczenia kolejnego punktu związanego z bieżącą higieną, bo wszyscy wiemy o tym jak bardzo ważna jest to czynność. Idąc dalej… higiena to też zapaszki … spod paszki. O ile tych młodszych dzieci to nie dotyczy, o tyle tym starszym powinniśmy w pewnym momencie sami sprawić im antyperspirant i nauczyć z niego korzystać. Dzieci w wieku dojrzewania potrafią się naprawdę pocić, a ulatniająca się woń co najmniej przypomina tę z zapchanego autobusu MZA jadącego latem podczas 30 stopniowego upału w korku przez centrum Warszawy. Generalnie… nie polecam. Chyba że autobus ma klimę, ale to niewiele zmienia w zasadzie…

KONSUMPCJA

Etykieta przy stole dotyczy zarówno prawidłowej postawy, czyli uczymy dzieci by np. nie siadały na krześle półdupkiem jakby w locie będąc. To samo dotyczy kładzenia się na stole. Od tego jest łóżko, przy stole się siedzi. Posiłkowi nie powinien też towarzyszyć zbędny pośpiech, bo to często on potrafi być sprawcą wielu niepotrzebnych konfliktów. Nie wolno mówić z pełną buzią i generalnie skupiamy się na jedzeniu, a nie na streszczaniu „Pana Tadeusza” bądź odkrywaniu nowych teorii. Rozmawiajmy, ale niech rozmowa towarzyszy konsumpcji, a nie na odwrót. Ważne w przypadku dzieci jest to, by nauczyć je, że od posiłku wstajemy dopiero gdy zjemy, u nas wiecznie jest z tym problem, a przecież uczą tego w przedszkolach, a nawet w żłobkach. My jako rodzice w tych naukach powinniśmy być spójni. Po skończeniu posiłku miło będzie, gdy talerze zostaną odniesione do kuchni albo chociaż gdy dzieci podziękują za wspólne śniadanie obiad czy kolację.

NA CO DZIEŃ

O człowieku świadczą nie tylko maniery o których wspomniałam powyżej, ale przede wszystkim to jak zachowuje się podczas codziennych czynności. Wiadomo, że przed dzieckiem nie możemy stawiać jakiś nierealnych oczekiwań, ale możemy nauczyć je mówić trzy magiczne słowa, które przydają się zawsze. Te słowa to oczywiście: proszę, dziękuję i przepraszam. Niech dziecko z nich korzysta i my sami także. Dziecko najszybciej uczy się zachowań naśladując nas, więc warto dawać dobry przykład. Innym kluczowym zwrotem jest np.: „na zdrowie” (gdy ktoś kichnie, takie niby nic, a gdy przychodzi co do czego i dziecko wie co powiedzieć, to aż miło 🙂 ). No dobrze, nie tylko słowa zatem, ale i czyny. Każde dziecko na pewno ma jakieś swoje zadania więc dobrze byłoby, żeby się z nich wywiązywało. W pewnym wieku nawet trzeba dziecku dać jakieś obowiązki , bo to uczy życiowej dyscypliny i jest tylko wartością dodaną (wszystko w granicach rozsądku). Dzieci mogą: ścielić łóżko, wyrzucać śmieci, odkurzać, ścierać kurze, nakrywać do stołu. Zdecydujcie za jakie zadania będzie odpowiedzialne dziecko i weryfikujcie realizację.

OD ŚWIĘTA

Będąc w domu jest zdecydowanie łatwiej egzekwować i wdrażać różne tematy. O wiele trudniej jest oczekiwać pewnych zachowań np. podczas spotkania ze znajomymi. Dziecko nie powinno przerywać toczącej się rozmowy i przeszkadzać. Choć w pewien sposób jest naturalnym, że będzie mu zależało na zwróceniu na siebie uwagi, ale jednak powinien mieć na uwadze, by pewne sprawy sygnalizować dyskretniej. Nie zawsze i nie każdy dorosły ma ochotę rozmawiać na poważne tematy z kilkulatkiem, dlatego warto ustalić, że rozmowy dorosłych są … dla dorosłych.

Myślę, że lista mogłaby być znacznie obszerniejsza, ale dobrze na początku skupić się chociażby na tym niezbędnym minimum, a to i tak jest dużo. Często taki savoir-vivre uznawany jest przez dzieci jako czepianie się, a ja obstaję przy tym, że to nie jest czepianie – to właśnie jest wychowanie. W końcu chcemy, by nasze dzieciaki wyrosły na porządnych i kulturalnych ludzi, a samo nic się nie zrobi, dlatego trzeba działać!

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz