DZIECKO JEST JAK MOTYL

dziecko jest jak motyl

Zanim się obejrzysz okazuje się, że on już odfruwa, całkiem samodzielny, zupełnie inny, piękny. Jesteś dumna, że taki cudowny i jedyny w swoim rodzaju motyl spod Twoich skrzydeł wyfruwa, ale zastanawiasz się… kiedy to właściwie minęło? Przecież dopiero był nieporadną gąsieniczką zależną tylko od Ciebie. 

Powiem Wam, że porównując do cyklu życia motyli, pierwszy rok życia dziecka to dla mnie typowy etap gąsieniczki. Ilość zachodzących zmian w dziecku widoczna jest w każdym miesiącu i to niemalże w każdej sferze. Podziwiamy pierwsze samodzielne siadanie, pełzanie, pierwsze zęby, raczkowanie, chodzenie. Patrzymy i sami niedowierzamy jak szybko, na naszych oczach powstaje całkiem kumaty, ogarnięty i samodzielny mały człowiek. Potem okazuje się, że ten mały człowiek ma już rok, potem następny i następny… aż pewnego razu budzisz się kiedy ten człowiek kończy lat 6. Do tego czasu dla mnie trwa faza poczwarki. Przez ten czas przyzwyczajacie się do siebie, poznajecie się i docieracie, ale ten okres 6 lat jest dla mnie kluczowy. Obserwuje to po raz drugi i widzę, że ten wiek zupełnie zmienia dziecko. Patrzę na zdjęcia mojej Alicji jeszcze z początku tego roku i widzę jak bardzo się zmieniła, teraz zaczyna jej ta dziecinność jakoś ulatywać, buzia stała sie jakby poważniejsza, w głowie układa się coraz więcej faktów, można normalnie pogadać – cóż… moje dziecko dorasta! To niezaprzeczalny i nieodwracalny fakt. Z jednej strony strasznie mnie to cieszy i rozpiera mnie duma, że tyle już umie, że to jednak też (jakby nie było) dzięki mnie jest teraz tym kim jest, że dobra z niej osoba. Obserwuję, podziwiam i popadam w sentyment, tak oto moja córka przeobraża się właśnie z poczwarki w imago, w pięknego odlatującego motyla. Coraz bardziej niezależna, ale dla mnie jest cały czas tą samą Alusią i zawsze nią będzie.

Pamiętaj o sprawie kluczowej – bądź blisko.

Te dwa okresy: gąsienniczkowy i poczwarkowy wykorzystaj w pełni. Serio. Nie daj sobie wmówić, że nosić jest źle, przytulać jest źle, karmić i wspólnie zasypiać jest źle. To nieprawda. Wykorzystaj ten czas na maksa, noś, tul, przytulaj, karm i bądź blisko. Tyle możesz ofiarować swojemu dziecku prawda? A Twoje dziecko na tym etapie właśnie tego i tylko tego (lub aż tego) potrzebuje. Gwarantuje Ci, że to minie, minie szybciej niż myślisz i będziesz wtedy rozliczać SIEBIE z tego co mogłaś, a czego nie zrobiłaś. I po co? Lepiej pomyśleć ile dobrego razem już przeżyliście, ile fajnych i miłych wspomnień razem zbudowaliście, bez wyrzutów, że czegoś zabrakło. Dawaj to co możesz tu i teraz i niech te chwile trwają jak najdłużej. Nie musisz być przy tym matką perfekcyjną, zupełnie nie o to chodzi. Zobaczysz szybko pojawi się sentyment za tym co minęło. Ciesz się tym i postępuj zgodnie ze swoim sumieniem, a macierzyństwo będzie cudowną przygodą. Do 6 roku Twoje dziecko jest naprawdę malutkie i doceń to, korzystaj z tego, że ono chce się tulić, bo przyjdzie czas, że do tulenia już nie będzie tak chętne, a role mogą się odwrócić 😉 Czas ucieka szybko, za szybko.

Trudne momenty.

W życiu każdej mamy podczas naszej macierzyńskiej drogi pojawiają się rożne trudne chwile. Wiadomo. Chwile, które każą nam coś zakończyć, z czymś się rozstać. Podczas pierwszych lat jest ich całe mnóstwo. Na dużą część z nich mamy wpływ, choć sam fakt pogodzenia się z nimi jest trudny. Dla mnie takie dotkliwe momenty związane były z: zamianą wózka z gondoli na spacerówkę (to moje dziecko już tak urosło?!) Ta gondola to był dla mnie symbol noworodka, kiedy przesiadałyśmy się na inny wózek z bólem serca rozstałam się z gondolą. Wiedziałam, że to już OSTATNI raz kiedy prowadzę swoje malutkie dziecko w ten sposób. Kolejnym trudnym momentem było zniżenie łóżeczka (to moje dziecko już tak urosło?????). To nastąpiło u nas nieco później niż zmiana wózka, ale też towarzyszyły temu te same refleksje. Zmiana numerku pieluch czy rozmiaru ubrań (ale jak to? Przecież to body ma jeszcze metkę!) i na koniec oczywiście karmienie piersią (to najtrudniejsze i jeszcze przede mną). Na wszystkie te chwile i momenty pożegnań z czymś, miałam jednak wpływ, mogłam zadecydować i przygotować się na to kiedy finalnie chcę zmienić wózek, zniżyć łóżeczko czy skończyć karmić (w przypadku pierwszej córki). Są też sytuacje na które wpływu nie mamy, bo np. nigdy nie wiemy kiedy dziecko po prostu przestanie nas potrzebować mówiąc brutalnie. W życiu każdego przychodzi taki moment kiedy chce sam dokonać czegoś. W przypadku dzieci jest tak samo. One też chcą same poznawać świat i być niezależne, a zaczynają bardzo wcześnie szlifować tę niezależność, by w wieku 6 lat pokazać : potrafię, umiem, wiem.

Wykorzystujmy to co mamy.

Widzę, że moja starsza córka będąc w wieku 6 lat jest inna, zmieniła się, choć jeszcze niedawno nic tego nie zapowiadało i to właśnie uświadomiło mi, że dziecko jest jak motyl. Szybko dorasta, zmienia się i przekształca w niezależną istotę. Tak więc pielęgnujmy to co mamy i cieszmy się, bo to co było wczoraj już jest nieważne, to już nie wróci. Dawaj to co możesz dać, tak by obie strony były usatysfakcjonowane i czerpały z tego frajdę. Pamiętaj, że do tanga trzeba dwojga i nic, absolutnie nic nie zadziała jeśli jedna strona będzie z czegoś niezadowolona. Jeśli jeszcze nie czytałaś to zajrzyj do mojego artykułu, w którym podpowiadam jak w szybki i łatwy sposób umilać sobie macierzyństwo 🙂 Każdy ma prawo mieć gorszy dzień, zarówno mama jak i dziecko. Grunt, żeby te minusy nie przysłoniły plusów oraz by w porę umieć zareagować i tworzyć piękne wspomnienia. Z czasem tylko one z nami pozostaną. Zwłaszcza wtedy kiedy wszystkie motyle już odlecą. Pamiętaj.

dziecko jest jak motyl

Jeśli spodobał Ci się mój wpis będzie mi miło jeśli go polubisz i/lub udostępnisz.

Polub moją stronę na Facebooku

https://www.facebook.com/SuperMammaBlog/

Zajrzyj na mój Instagram

https://www.instagram.com/supermamma.pl/

 

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz