MATKA W ŚWIECIE ZWIERZĄT

matka zwierzę

Oglądałam niedawno bardzo ciekawy program przyrodniczy. Dowiedziałam się z niego wielu fajnych rzeczy o matkach – nie tylko tych z gatunku ssaków. Postanowiłam podzielić się z Wami tymi ciekawostkami, bo wynika z tego, że nasze dzieci nie mają z nami tak źle, a więc i my do tych najgorszych nie należymy 🙂

Jak wiadomo płeć żeńska wyposażona jest w niewidzialny dla oka instynkt macierzyński. Natura przekazała ten dar nie tylko ludziom, ale również zwierzętom. To głównie zasługa hormonów, które sprawiają, że samice po prostu kochają dzieci, dbają o nie i ich bezpieczeństwo, karmią i pomagają dorosnąć. Taki idealny schemat jest w świecie ludzi, u zwierząt bywa to bardzo różnie, często bowiem instynkt macierzyński zastąpiony jest instynktem przetrwania.

Te złe.

Do listy zwierząt, które nie dostałyby medalu za bycie matką roku należą m.in. : pingwiny, króliki, pandy, myszy, orły czarne, perliczki. Już piszę dlaczego. Otóż np. te słodziutkie pandy, które kojarzą nam się z milusimi misiaczkami do przytulania, tak naprawdę bywają bezwzględne. Choćby wtedy kiedy matki-pandy urodzą bliźniaki, wtedy bez większych skrupułów oceniają, który potomek jest silniejszy i opiekują się tylko jednym dzieckiem, kompletnie zapominając o drugim… A takie perliczki, owszem pieczołowicie wysiadują jaja w gnieździe, ale po wykluciu piskląt sytuacja diametralnie się zmienia. Samica opuszcza gniazdo w poszukiwaniu pożywienia (dla piskląt), a potomstwo próbuje ją naśladować, niestety często nieudolnie. Wiele z nich ginie, nie mogąc podołać trudnym warunkom. Perliczki-matki nie patrzą na możliwości młodych, skupiają się tylko na swoim celu. A co powiecie na myszy? Te dopiero są SuperMamami, otóż wyobraźcie sobie, że myszunie pierworódki mają takiego baby bluesa, że w przypływie szoku poporodowego zjadają… własne dzieci! Tak, tak to prawda! Podobnie zresztą robią matki-króliki. Naukowcy twierdzą, że nie rozpoznają one młodych jako przedstawicieli swojego gatunku. No cóż, bywa.

Te dobre.

Powiało grozą więc, aby nieco wizerunek zwierząt ocieplić, powiem Wam, że są też zwierzęce odpowiedniki Matek Polek, należą do nich choćby: słonie, kangury czy wieloryby. Te pierwsze mają naprawdę spoko, bo wyobraźcie sobie, że od urodzenia dbają o nie zarówno matki, jak i wszystkie inne samice słoni, które są w najbliższym otoczeniu. Przez pierwszy rok życia matka-słonica pilnuje, aby małe słoniątko trzymało się jej ogona, gdyż mogłoby zostać po prostu zadeptane. Okres wzmożonej opieki trwa ok. 5 lat, potem samce zaczynają żyć swoim życiem, a samice dołączają do długowiecznego babskiego klanu, żeby móc swoją opiekę przekazać kolejnym pokoleniom, Również w zakresie karmienia, ponieważ stawka jest nie byle jaka – młody słonik potrafi wypić nawet 10 litrów mleka na dobę! Wspomniałam też o wielorybach, no i wyobraźcie sobie, że są one naprawdę bardzo opiekuńcze, aż do osiągnięcia przez potomstwo pełnej dojrzałości. Nie tylko karmią młode, ale i pomagają w codziennym przystosowaniu do życia pod wodą. Samodzielnie uczą je wypływać na powierzchnię w celu nabrania powietrza i są wyjątkowo agresywne kiedy wokół dziecka pojawi potencjalne zagrożenie. Brzmi znajomo, prawda? Na wyróżnienie zasługują z pewnością również kangurzyce. Tuż po urodzeniu młody potomek wpełza do torby matki, w której ma stały dostęp do mleka, w ciepłych i komfortowych warunkach morze rosnąć pod czujnym okiem matki. Podobnie jak słonice, po osiągnięciu samodzielności samce zaczynają życie z dala od rodziny, natomiast samice na wiele lat pozostają przy matce.

 

Po takim krótkim przeglądzie z innego podwórka, nie sposób nie zauważyć, że każda z nas daje swojemu dziecku naprawdę mały raj, a sformułowanie „myszko” nie brzmi już tak miło jak wcześniej 😉

 

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz