O KONFLIKTACH SŁÓW KILKA

Każdy człowiek ma inną hierarchię potrzeb i inne priorytety. Różnimy się wizualnie, różnimy się światopoglądem, mamy różne cechy osobowości. Każdy jest jedyny w swoim rodzaju i to dobrze. Czasami jednak te różne podejścia ze sobą zgrzytają i to też dobrze.

Istnieje cała masa konfliktów, każdy ma inne podłoże. Są konflikty zupełnie błahe i z perspektywy czasu kompletnie bez znaczenia, ale są też te poważniejsze, które mogą zaburzyć funkcjonowanie i zmienić stałą rzeczywistość. Myślę, że każdy ma prawo popełnić błąd, każdy ma prawo do pomyłek, ponieważ człowiek nieomylny (czyt. idealny) nie istnieje. Chyba nie będzie to żadnym odkryciem jeśli napiszę, że życie jest tylko jedno i że szkoda marnować je na waśnie, spory i kłótnie. Niby oczywista oczywistość, a jak trudna do wdrożenia. Czasami w tych poważniejszych konfliktach przez  stronę bardziej poszkodowaną (specjalnie piszę ‚bardziej’, bo chyba zawsze to jednak obie strony w pewnym stopniu są poszkodowane) silnie przemawiają: ambicja, honor czy duma. Te emocje nie pozwalają na życie w spokoju, w zgodzie ze sobą, z najbliższymi i otoczeniem, bo kiedyś ktoś coś… Ludziom ciężko jest wybaczać, łatwiej rozpamiętywać. Myślenie takimi ograniczonymi kategoriami powoduje dwustronną blokadę , która jednocześnie prowadzi donikąd. Oczywiście, każdy żyje po swojemu, tak jak chce, tak jak uważa za słuszne. Nie można jednak w tej swojej indywidualności zapominać o tym, że żyjemy wśród ludzi. Czasami w życiu jest lepiej, czasami gorzej i to wszystko ciągle zatacza kręgi. Nie znam ludzi, którzy nigdy z nikim nie pokłóciliby się bądź nie popadli w jakiś konflikt. Choćby drobny, kto dziś zmywa naczynia i dlaczego znów ja 🙂 . To chyba normalne, o ile finalnie dochodzi do jakiegoś porozumienia, bo znaczy to, że konflikt był konstruktywny i budujący. Uważam też, że takie emocje są po prostu nieuniknione i wręcz niezbędne dla zachowania równowagi w społeczeństwie, w rodzinie, w przyjaźni.

Nie ma sytuacji bez wyjścia, ale zacznij od siebie naprawiać świat.

Cenię sobie szczerość, dlatego zawsze w komunikacji staram się być bezpośrednia. Mówię wprost i tego samego oczekuję od innych. Moim zasadniczym problemem są natomiast emocje, ale nie ich brak i oziębłość, wręcz przeciwnie – nadmiar i brak kontroli nad ich okazywaniem. Pracuję nad tym nieustannie, ale to one zawsze zdradzają mój nastrój (zwłaszcza ten smutny czy zły). Można to traktować jako wadę (zwłaszcza w biznesie), a można jako zaletę (w normalnej codziennej komunikacji).  Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie uważam, by uczucia były czymś złym, lubię okazywać swoje emocje i jednocześnie cenię sobie ludzi którzy działają tak samo. Zawsze najwięcej oczekujemy od innych, często zapominając najpierw spojrzeć ma siebie i poprawić co się da na swoim podwórku. Bez względu na to ile już razy wcześniej te poprawki stosowaliśmy .

Do czego zmierzam.

Warto zastanowić się czy konflikt w który jesteśmy uwikłany wart jest zapalczywej walki na noże. Czy warto stawiać wszystko na jednej szali. Życie jest krótkie i za parę lat możemy nie mieć już okazji pogodzić się z kimś, na kim być może w głębi duszy nam zależy, no ale przecież zawsze znajdzie się jakiś argument, by moment pojednania odłożyć na później i na później, później… Problem jest taki, że odkładając coś na bliżej nieokreślone „później”, niweczymy szansę na porozumienie. Wbrew pozorom im dłużej z kimś nie gadamy tym trudniej później zacząć jakąkolwiek gadkę. Odcinając się, odcinamy sobie też możliwości dlatego starajmy się na co dzień naprawiać co i z kim się da na bieżąco, żyjmy dobrze, a będziemy mieli z tego nie lada satysfakcję. Nie warto zaprzątać sobie głowy niezałatwionymi sprawami, lepiej pozytywnie patrzeć i iść do przodu. Nauczmy się rozmawiać i wybaczać, bo wtedy nasze życie będzie wewnętrznie bogate, a to bogactwo jest nie do kupienia, można je nabyć tylko drogą porozumienia.

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz