RODZINNY CHILLOUT

Bardzo lubię spacery. Najbardziej wiosną, kiedy wszystko budzi się do życia i nabiera koloru. To moja ulubiona pora roku. Gdy jednak za oknami taka jakby marcowa jesień to też warto się ruszyć 🙂

Spacery w takiej melancholijnej aurze też mają swoje plusy i są bardzo klimatyczne. Poza tym po zimie, człowiek jakoś tak najzwyczajniej w świecie nie chce już siedzieć w domu, potrzebuje gdzieś wyjść. Gdziekolwiek. My ostatnio odwiedziliśmy Łazienki Królewskie, są blisko nas, a do tego takie piękne. Już po godzinnym spacerze można było zarazić się spokojem tego miejsca.

Wykonaliśmy cały plan: karmienie wiewiórek i kaczek, zabawa w tajemniczym ogrodzie przy amfiteatrze (tutaj już swoją zasługę miał Wiktor :-)), oglądanie lansującego się przed tłumem pawia, a przede wszystkim dotlenienie. Zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do domu. Filip złapał parę pokemonów, Ala się wybiegała, a Julcia się wyspała, tak więc pełen sukces 🙂

 

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz