SIŁA MUZYKI VINTAGE

Różnorodność emocji wywoływanych muzyką jest naprawdę imponująca. Zawsze wiedziałam, że potrafi dużo, a wczoraj autentycznie się wzruszyłam.

Niedzielny chilloutowy poranek trwał w najlepsze. Dzieciaki szalały, ja dopijałam kawę po zarwanej nocy, a Julcia fikała na macie, w tle zupełnie bez sensu szumiał telewizor. Z reguły nie oglądamy telewizji, wiadomości, newsów ani żadnych faktów. Włączamy go po to, by obejrzeć konkretny film bądź serial. Oczywiście zasada ta nie sprawdza się w przypadku dzieci, bo pewnie gdyby mogły spędziłyby przed ekranem pół dnia, ale wracając. Kiedy gotowa już byłam wyłączyć te szmery, nagle pomyślałam sobie, że włączę jakąś stację muzyczną. I tak oto poczułam się… staro.

Gold hits po trzydziestce.

Zawsze kiedy przyjeżdżam do rodziców, zazwyczaj u nich odbiera stacja ze złotymi przebojami, takimi sympatycznymi dla ucha, w sam raz dla osób dojrzałych. Tymczasem wczoraj, to ja włączyłam kanał The VH1 Gold Hits czy coś takiego i po pierwszych nutach w oczach zakręciły mi się łzy. Dlaczego? Dlatego, że okazało się, iż złote hity to obecnie już te z lat 90-tych. Myślę sobie – cholera jak to? Przecież lata 90-te dopiero co były, przecież to było tak niedawno. Mało tego, hitami GOLD są już też utwory z lat 2000-2005! Normalnie szok! To ile ja mam lat? Zaczęłam szybko kalkulować, okazało się, że po zastosowaniu na kalkulatorze wszystkich funkcji, wyciągnięciu pierwiastka i wyznaczeniu całki poznałam brutalna prawdę.

Powrót do przeszłości.

Słuchając tych wszystkich przebojów z lat 80-tych i 90-tych zaczęłam przenosić się w czasie. Jakby ktoś wsadził mnie w chronosferę i przenosił w ciągu kilku minut to tu, to tam. Nie wiem jak u Was, ale ja tak mam, że słuchając jakiegoś konkretnego kawałka potrafię odtworzyć sobie każdą sytuację, która z tą piosenką mi się kojarzy. To niesamowite, ile z pozoru zapomnianych wspomnień jest w naszych głowach. Nagle okazało się, że pamiętam to co wydawałoby się już dawno zapomniane. Ta muzyka dostarczyła mi niesamowicie dużo silnych i pozytywnych wrażeń. Sama byłam zdumiona i wzruszona zarazem. Każda piosenka to inni ludzie, inne miejsca,  inne wspomnienia.  Niesamowita moc!

Lecznicza kuracja.

To nie wszystko co potrafi muzyka. Jest obecna w naszym domu, choć żadne z nas nie jest muzykiem 🙂 Na dodatek nie mam słuchu, więc kompletnie bym się do tego nie nadawała 🙂 Za to Filip uwielbia tańczyć, śpiewać i słuchać różnych przebojów. Czuje się w tym jak ryba w wodzie. 2 lata temu byliśmy na Wyspach Kanaryjskich i 11-letni wówczas Filip zdobył sobie uznanie całego hotelu (nie zasiedlonego tylko przez Polaków) swoim tańcem właśnie. Na wieczornych hotelowych imprezach czuł taką moc muzyki, że przenosił się w inny wymiar, zachęcając tym samym do tańca innych. Następnego dnia obcy ludzie witali go na śniadaniu braterskim gestem i tekstami w stylu: get five! Tę magiczną kurację stosuję czasami w domu, a mianowicie kiedy sytuacja staje się dość napięta, wystarczy jeden klik na muzykę i nerwowa atmosfera ulatnia się w mig. Muzyka czyni cuda. Serio.

I tak jak kiedyś moi rodzice, tak teraz ja, myślę sobie, że w tej chwili nie ma już takich fajnych przebojów. Choć jest szansa, że się mylę i za kilkanaście lat to moje dzieci, tak jak ja teraz będą z sentymentem wracać do współczesnych hitów mówiąc dokładnie to samo.

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz