SKOKI ROZWOJOWE

Kiedy przyszedł ten pierwszy, zupełnie nie wiedzieliśmy co się dzieje. I chyba nie bez powodu nazywany jest kryzysem 6 tygodnia. Skok rozwojowy potrafi dać czadu.

Od samego początku wszystko szło jak po maśle w trybie: sen-jedzenie-pielucha, a tu nagle nieoczekiwanie włączył się tryb : płacz-jedzenie-płacz-jedzenie-jedzenie-jedzenie-jedzenie-sen-jedzenie. Kiedy nastąpiło takie zaburzenie codzienności do której przez całe 1,5 miesiąca przywykliśmy, zapaliła się lampka – „o-oł, coś się dzieje”. No tak, tylko cholera jasna co? Do lekarza iść z takimi objawami trochę głupio, bo Julia nie miała ani gorączki ani innych dolegliwości, a przede wszystkim ładnie jadła (z perspektywy lekarza to kluczowy parametr w ocenie noworodka). Tak wiec co jest? Po chłodnej pseudomedycznej analizie sytuacji z pomocą jak zwykle przyszedł wujek Google.  Dowiedziałam się wtedy po raz pierwszy o skokach rozwojowych, a objawy Julci były wręcz książkowe. Trochę się uspokoiłam, a trochę przeraziłam patrząc na to, ile tych skoków jeszcze przed nami.

Zmiana nie do poznania.

Każdy dotychczasowy skok trwał u nas ok. 2-3 dni (i nocy!). W efekcie po jego przejściu następowało wyrównanie wcześniej zaburzonego snu. Julcia odsypiała swoje, a ja znów przywykłam i zaakceptowałam taką kolej rzeczy. Żaden skok mi nie straszny – tak myślałam przy 3 skoku. Zwłaszcza, że po tym jak już wszystko stabilizowało się to można było obserwować efekty tej wytężonej 2-3 dniowej konsumpcji. To niesamowite, ale te postępy za każdym razem były olbrzymie! Te wzmożone pobudki na karmienie zaczęły mieć sens, bo w końcu mózg i organizm u tak małego człowieka, musiały wykonać naprawdę masę pracy, by móc iść w tak szybkim czasie do przodu. Do tej pory mnie to fascynuje i z radością obserwuję każdą nowo nabytą umiejętność.

Coraz więcej radości i coraz mniej snu.

Tak się składa, że tych nowych umiejętności jest ostatnio coraz więcej. Pierwszy sukces ze zmianą pozycji, dużo uśmiechu, łapanie za nóżki, intensywne głużenie i próba uczestnictwa w życiu domowników poprzez zwracanie na siebie uwagi różnymi odgłosami. To wszystko się dzieje, ale ceną przy nabyciu tylu nowych umiejętności jest długo przeciągający się skok. Nie taki jak dotychczas, obecnie jesteśmy na etapie  skoku który może trwać nawet kilka tygodni. Czym zatem były dotychczasowe nieprzespane noce? To był pikuś, prawdziwa rewolucja dokonuje się teraz. I mówię tak za każdym razem 😉

Akceptacja rzeczywistości.

Nie pozostało nam nic innego jak zaakceptowanie tej rzeczywistości i pomoc Julci w przebrnięciu przez ten trudny i twórczy czas. W pierwszym roku ilość zmian jakie zachodzą w człowieku jest prawdopodobnie największa w stosunku do całego życia. Nic więc dziwnego, że dziecko może być rozdrażnione i potrzebować bliskości innych. Muszę przyznać, że przy wychowaniu Alicji te skoki przeszły jakoś tak płynnie, że prawie w ogóle ich nie zauważyłam, u Julci jest to bardziej charakterystyczne. Z gruntu jest Ona bardzo spokojna i grzeczna dlatego od razu widzę kiedy coś się zmienia i jest to już sygnał, że musimy uzbroić się w cierpliwość na następne kilka dni (i nocy 🙂 ) oraz nabyć dodatkową paczkę kawy 🙂  – tak na wszelki wypadek.

Skoki rozwojowe są niezbędne i nieuniknione, jak będzie je przechodzić Twoje dziecko zależy tylko i wyłącznie od jego predyspozycji. Ta olbrzymia praca dziecka przyniesie nam nie lada satysfakcję, trzeba tylko dzielnie stawić czoła chwilowym niedogodnościom. Jak się to zaakceptuje to wszystko będzie wydawało się prostsze. Wiem co piszę. Powodzenia i wytrwałości przy pokonywaniu skoków rozwojowych!

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "SKOKI ROZWOJOWE"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
ojczysko
Gość

Cierpliwość – klucz do sukcesu 😉

wpDiscuz