WOLĘ RÓŻ

Ostatnio zauważyłam u kobiet w podobnym wieku do mojego, tendencję do mody na róż. Począwszy od nowej pary butów, przez sukienkę i biżuterię, po kolor włosów i okularów. Róż jest po prostu wszędzie, a dodatkowo teraz róż jest modny. Uległam i ja.

Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi, że polubię kolor różowy na tyle by móc nosić się w tym kolorze pewnie nieźle bym się uśmiała. Uznałabym to za żart. Z wiekiem preferencje i kolorystyka, którą wybieram okazują się być mimo wszystko niezmienne. Nieustannie nr 1 jest dla mnie kolor fioletowy, poza tym klasyczny czarny czy biały, a nawet szary i granatowy. Wszystkie kolory spokojne i stonowane. Coraz częściej jednak w celu urozmaicenia wybieram właśnie kolor różowy i jego odmiany, a jest ich sporo: od cukierkowego różu, przez pastelowy, brudny, pudrowy, ciemny, jasny itd. Każdy jest super, dla odmiany i ożywienia monotonii chyba czasami warto zaryzykować 🙂 .

Kwestia czasu.

Nieprawdą jest, że z wiekiem człowiek się nie zmienia. Zmienia się i to bardzo osobliwie. Moja tolerancja na wiele spraw jest inna niż te kilka lat temu, również jeśli chodzi o podejście do koloru różowego. Różowe paznokcie ? Proszę bardzo. Różowa sukienka? Proszę bardzo. Kobiety lubią różowy i nie jest to już kolor zarezerwowany tylko dla Barbie. Być może jest tak, że im kobieta jest starsza tym bardziej chce widzieć w sobie dziewczynkę, rekompensuje sobie upływający czas wybraną wersją kolorystyczną.

Kwestia spojrzenia.

Może być również tak, że kobiety chcą widzieć świat przez różowe okulary (tak jak ja), stąd ich fascynacja tym kolorem. Podświadomie wiedzą i czują, że to po prostu kolor optymistyczny.

Kiedy urodziła się Ala, wszystkie wyprawkowe ciuchy kupiliśmy w kolorze neutralnym – białym ewentualnie beżowym. Z racji tego, że intuicja podpowiadała : „będzie chłopiec!”, postawiliśmy również na kolor niebieski i pomarańczowy. Natomiast koloru różowego nie było wcale. Zaczął być obecny dopiero w kolejnych miesiącach życia Alci. W ciąży z Julką pierwszą rzeczą jaką nabyłam była różowa pościel i osłonki do łóżka 🙂 Wszystko dlatego, że u Ali brakowało mi tej dziewczęcej subtelności, Jej pierwsza pościel była bowiem intensywnie niebieska. Naprawdę była ładna, ale zdecydowanie mało dziewczęca.

Takie to trochę dziwne, bo zawsze jakoś do tego koloru byłam uprzedzona i miałam awersję wręcz. Co innego fiolet (mój ukochany), w każdym odcieniu, w każdej tonacji, po prostu uwielbiam, od lilii po oberżynę. Teraz z kolei, Podobnie jak inne kobiety, nie boję się już różowego i w tym kolorze również lubię widzieć swoją córkę. Oczywiście nie jest to jedyny kolor jaki nam towarzyszy w okresie niemowlęcym, ale pasuje do naszej cudownej dziewczyny. Pięknej, wdzięcznej i dyskretnej zupełnie jak ten kolor.

Mój wewnętrzny życiowy niedosyt różowego jest obecnie uzupełniany, a jak jest u Was? Lubicie róż, czy raczej jesteście przeciwniczkami?

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz