WYPRAWKOWE MUST HAVE

Drogie przyszłe Mamy, przygotowanie wyprawki dla noworodka to nie lada wyzwanie. Wymaga od nas dobrej organizacji, bo spraw do załatwienia przed porodem jest całkiem sporo. Idąc do sklepu dobrze jest wiedzieć czego się szuka, żeby zaoszczędzić trochę czasu i pieniędzy…

Osobiście robiłam większość zakupów przez internet, mogłam spokojnie powybierać w całym asortymencie, porównać oferty kilku sklepów naraz czy chociażby sprawdzić dostępność. Na dodatek z maluszkiem w brzuchu ciężko było łazić po sklepach, kiedy ciągle musiałam robić przerwę na WC. Faktycznie nie wszystko można nabyć drogą e-kupna. Jednak to co się da (kiedy mamy pewność, że nas nie zaskoczy po dostawie) lub towar, który wcześniej upatrzyłyśmy w sklepie stacjonarnym – warto kupować przez internet. Na taką sprzedaż często są różne promocje i rabaty, które w zwykłych sklepach po prostu nie obowiązują. To taka mała dygresja, w końcu ten artykuł jest poniekąd o tym jak robić zakupy z głową!

Przygotowując się do porodu przeglądałam wiele list zakupowych, które powodowały u mnie całkiem spory mętlik. Postanowiłam przesiać te niekończące się listy i wyselekcjonowałam produkty, które naprawdę warto kupić. W drugiej ciąży nie zostawiłam już zakupów na ostatnią chwilę, ponieważ pierwsza ciąża nauczyła mnie, że warto mieć wszystko gotowe na miesiąc przed terminem rozwiązania. Zakupy robiłam etapami, gdyż nie ma się co łudzić, że za pierwszym i jednym podejściem uda się kupić wszystko, a i finansowo taki jednorazowy wydatek jest po prostu spory. Dziecko kosztuje i to już od pierwszych chwil 🙂

Przedstawiam Wam moją sprawdzoną i przetestowaną listę wyprawkową:

Co MUSIAŁAM kupić:

  1.  Łóżeczko (nasze po raz kolejny zostało wyciągnięte ze strychu i skręcone). Warto zainwestować w DOBRE łóżeczko, bo być może (tak jak a naszym przypadku) posłuży więcej niż jednemu dziecku. Myślałam też o koszu Mojżesza – fajna sprawa, zwłaszcza dla tych którzy mają mało miejsca w mieszkaniu. Finalnie jednak na kosz się nie zdecydowałam, służy nam łóżeczko.

  2.  Komoda z przewijakiem. Alternatywą dla tych co nie mają  miejsca jest sam przewijak na łóżeczko. Dla mnie jednak komoda na rzeczy niemowlaka jest w tej chwili absolutnie niezbędna. Tych rzeczy z miesiąca na miesiąc przybywa i do pewnego czasu można je upychać po kątach… Tak robiłam po narodzinach Ali, przy drugim dziecku postanowiłam jednak lepiej zapanować nad chaosem.

  3.  Wózek. Szczerze polecam holenderską markę Mutsy. Już drugi raz kupiliśmy dokładnie ten sam model wózka Mutsy Transporter 3w1 (tylko inny kolor 🙂 ) i jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. Jest bardzo praktyczny i bezpieczny w użytkowaniu. Lekki stelaż, szybko się składa do kompaktowych rozmiarów. Dodatkowo ma wygodną spacerówkę, co jest najistotniejsze. Jak wiadomo ze spacerówki korzysta się zdecydowanie dłużej niż z gondoli. Z Alusią testowaliśmy wózek wszędzie, jeździliśmy nim w polu, lesie, po pagórkach, piachu, kamieniach, w mieście i na wsi – jest mega ! Na dodatek można do niego dokupić różne fajne akcesoria. Wykonanie proste, użytkowanie wygodne – czego chcieć więcej.

  4.  Fotelik samochodowy. To punkt obowiązkowy dla zmotoryzowanych. Również po raz kolejny postawiliśmy na markę Maxi Cosi. Serdecznie polecam, gdyż fotelik jest bezpieczny, lekki i uniwersalny. Po podróży można wstawić go do stelaża wózka (potrzebne są dodatkowe adaptery) i ruszać w drogę, bez zbędnego budzenia dziecka, które podczas jazdy usnęło… Maxi Cosi ma kilka fajnych modeli, my mamy najprostszy Citi i jesteśmy zadowoleni.

  5.  Poduszka do karmienia (lub jak kto woli fasolka bądź rogal). Sprawdził się przy Ali i obecnie przy Julii. Zdecydowanie polecam polską markę Motherhood. Piękne wzory i wygodne kształty, to cudo naprawdę ułatwia karmienie.

  6.  Torba do wózka. Przy pierwszym dziecku kupiliśmy torbę Mutsy – do kompletu razem z wózkiem. Nie byłam z niej jednak do końca zadowolona, bo ciągle brakowało mi w niej miejsca. Tym razem postawiłam na markę Babymel London. Mają cudowne i piękne torby dla mam, są bardzo kobiece, pojemne i praktyczne. Pokochałam tę torbę od początku. Zdecydowałam się na model Babymel Satchel. Mieści absolutnie wszystko! Dodatkowo wszystkie torby są ekologiczne i mają fajny patent do mocowania na wózku. Produkt idealny dla nowoczesnej mamy, która ceni sobie wygodę, jakość i wielofunkcyjność. To moja perełka zakupowa 🙂

  7.  Materac do łóżeczka. Na rynku znajdziecie całe mnóstwo wariantów, piankowe, kokosowe, gryczane – co kto lubi. Ważne tylko, żeby rozmiar pasował do łóżeczka 🙂

  8.  Pościel,  prześcieradło (po 2 komplety na początek zdecydowanie wystarczą). Również zakupiłam w Motherhood podobnie jak ochraniacz do łóżeczka i podkład na materac. 

  9.  Najważniejszy element : Kocyk ! Nawet nie wiecie jaki on ważny! Kupiłam wspaniały kocyk od polskiej marki ColorStories, którą po prostu uwielbiam. Mają szeroki wybór różnych produktów, warto sobie zerknąć 🙂 . Kupiłam mięciutki tkany kocyk o taki dokładnie. Jest fantastyczny!!! Oprócz niego kupiłam też 2 inne, ale tylko ten skradł moje serce. Jest ślicznie wykonany, prany wielokrotnie – nie mechaci się, zachowuje wszystkie swoje właściwości od momentu zakupu. Julcia też go uwielbia, żadne tam rożki (miałam przy narodzinach obu dziewczyn, ale mnie denerwowały), lepiej kupić fajny kocyk.

  10.  Otulacz bambusowy. Nie trzeba, ale myślę, że warto kupić. Bardzo praktyczny i ma wiele zastosowań, również później, gdy dziecko podrośnie.

Ponadto dla noworodka nabyłam:

Pielęgnacja:

  1.  Smoczek.

  2.  Pieluchy tetrowe, flanelowe.

  3.  Szczoteczka do włosów – wcale nie po to, by czesać fryzury, choć w przypadku Julci ma to sens 🙂 , ale po to by wyczesywać ciemieniuchę.

  4.  Szczoteczka do zębów – i to też nie od razu elektryczna Oral-B 🙂 Julcia skończyła 3 miesiące i dopiero od niedawna używam miękkiej gumowej zakończonej wypustkami – służy do masażu dziąseł.

  5.  Ręczniki z kapturkiem 2 szt. Mam od ColorStories Lavender i MilkyWay. Są boskie!

  6.  Wanienka (mam z Ikei).

  7.  Gruszka lub aspirator do noska.

  8.  Termometr do wody.

Kosmetyki:

  1.  Pieluchy jednorazowe. Kupuję od początku tylko Bella i jestem zachwycona. Z Alusią używaliśmy Huggies, ale już ich nie można nabyć, alternatywą dla zwykłych pampersów może być właśnie Bella. Na początek nie ma co szaleć z ilością, bo wszystko zależy od tego jak duże urodzi się dziecko 🙂 . Później z kolei wszystko szybko się zmienia. Polecam Wam fajny sklep, gdzie zaopatruję się w artykuły higieniczne i kosmetyki – Bliżej Ciebie. Mają fajne zestawy pieluchowe i promocje, a przy odpowiedniej kwocie (o którą nietrudno zwłaszcza na początku) dostarczą Wam wszystko do domu za free.

  2.  Chusteczki nawilżane. Dużo chusteczek.

  3.  Mydło dla niemowląt.

  4.  Oliwka (do masażu i codziennej pielęgnacji).

  5.  Maść Bepanthen lub inna (na gładką pupcię niemowlaka).

  6.  Balsam Emolium. Używam codziennie, dzięki temu skóra Julci wygląda zdrowo i jest odpowiednio nawilżona.

  7.  Emulsja  do kąpieli Oilatum.

  8.  Sól fizjologiczna do przemywania oczu i gaziki jałowe. Dużo.

  9.  Krem do buzi. Polecam markę Mustela.

Ubranka:

  1.  Czapeczka cienka 2 szt.

  2.  Skarpetki 3 pary (ja mam 5 i nie używam wszystkich 🙂 )

  3.  Jeśli poród zimą to kombinezon – fajnie jeśli jest od razu z rękawiczkami, ciepła czapka, szaliczek/apaszka.

  4.  Body z długim rękawem -do 7 szt. (w zależności od pory roku, zimą adekwatnie więcej z długim, mniej z krótki, latem odwrotnie).

  5.  Body z krótkim rękawem – do 7 szt.

  6.  Śpiochy – do 3 szt.

  7.  Pajace – do 3 szt.

  8.  Półśpiochy – do 3 szt. (uwielbiam półśpiochy).

Pamiętajcie o rozmiarach. My początkowo kupiliśmy 56 i 68 (więcej tych większych;-) ), a Julcia urodziła się tak malutka, że SuperTata po porodzie musiał dokupić ciuchy w rozmiarze 56, bo w innych tonęła. Po 1,5 miesiąca te ciuchy były już za małe 🙂

Mama:

  1.  Laktator. Must have przy karmieniu piersią. Mam ręczny Philips Avent Natural i spełnia moje oczekiwania. Myślałam również o elektrycznym, ale okazało się, że ten w zupełności mi wystarcza.

  2.  Wkładki laktacyjne. Polecam firmy Lovi – są ultracienkie i bardzo chłonne. Wkładki niezbędne są zwłaszcza na początku mlecznej przygody kiedy to laktacja jeszcze się nie ustabilizowała.

  3.  Staniki do karmienia 2-3 szt. Dobrze trzymające biust, który po porodzie jest bardzo wymagający.

  4.  Szlafrok – warto mieć głównie podczas pobytu w szpitalu.

  5.  Koszule do karmienia 2 szt.

  6.  Wkładki poporodowe 4 op.

  7.  Majtki poporodowe siateczkowe do 5 szt.

  8.  Podkłady na łóżko. Mi tym razem się nie przydały.

Rzecz z której nie korzystam w ogóle to dziecięce nożyczki. Używam zwykłych dla dorosłych. Te dziecięce są dla mnie tępe i w mojej opinii mogą narobić więcej szkody. Jeśli bezpiecznie i uważnie obcinamy dziecku te drobne paznokietki nic nie powinno się wydarzyć.

Mam nadzieję, że powyższa lista pomoże Wam przyszłe Mamy w uporządkowaniu planów zakupowych.

POWODZENIA !

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz